wtorek, 13 sierpnia 2019

Bluzka z wolantem / Layered back blouse

Nie chciałam, ale musiałam. Musiałam tylko dlatego, że niedługo po wyjściu magazynu Burda z lutego 2018 natknęłam się w Textilmarze w Gdyni na tkaninę plumeti w jedynie słusznym błękicie. Natychmiast tkanina skojarzyła mi się z burdą i mimo że sam model (#111 burda 02/2018) może nie porwał mnie do końca, to tkanina + model w tandemie mnie jednak skusiły. Trochę pokrętne rozumowanie, ale myślę że kto szyje ten zrozumie 😀


Bluzkę grzecznie skroiłam, odłożyłam i leżała jak wyrzut sumienia, bo mi się nie chciało zabrać za zszywanie, co jest jednak dość nietypową dla mnie sytuacją. Z reguły kończę szycie, które zaczęłam.
Za bluzkę wzięłam się ponownie po roku od skrojenia; parę dni niespiesznie po kawałeczku szyłam, aż szczęśliwie skończyłam. I chyba pierwszy raz robiłam krok po kroku wszystko według instrukcji burdy - w sumie niezłych bo tylko jedno niewielkie prucie zaliczyłam. Wypustki wszywane w liczne szwy spowalniały pracę, poza tym wszystkie części wykroju jak zwykle były dobrze spasowane.


Plisa na przodzie jest zapinana na malutkie przezroczyste zatrzaski. I lepiej ich używać, tzn. zapinać, o czym niżej.


Miłe detale: wykończone wypustkami (gotowymi, atłasowymi) szwy, malutkie pęknięcia w szwach bocznych, no i ta śliczna delikatna tkanina z pęczkami niteczek.


Jedną rzecz przeoczyłam - ponieważ nigdy nie miałam problemu z wysokością zaszewek w burdzie, to w ogóle ich nie sprawdzałam i ostatecznie okazały się o centymetr za wysoko. Da się z tym żyć, ale sam fakt boli. Szczególnie, że dość ciężki wolant lekko ciągnie całą bluzkę do tyłu, wtedy przód wędruje w górę, a zaszewki wraz z nim, więc trzeba się pilnować i nie chodzić z rozpiętą plisą z przodu oraz nie pogłębiać wykroju dekoltu.



 A wolant jest naprawdę obfity. Właściwie wyszłam dość daleko poza swoją strefę komfortu, nie miałam pojęcia czy w ogóle tę bluzkę założę, ale nie jest źle, nosi się dość przyjemnie. Jedyny i dość poważny mankament to gniotliwość bawełny - no ale tu już na coś się trzeba zdecydować: albo ma się miły, naturalny, piękny materiał i zagniecenia, albo trochę sztuczności i zawsze nienaganny wygląd. W każdym razie po wyjściu z samochodu lepiej pleców nie wystawiać na widok publiczny w tej bluzce 😁


Wprowadziłam kilka typowych poprawek do wykroju: zmniejszyłam bluzkę w ramionach i zrobiłam korektę z tytułu tzw. "sloping shoulders" - przygarbionych ramion.  Poza tym wykrój jest bez zmian, wbrew pozorom rozmiar wybrany według własnych wymiarów nie pozostawia nadmiaru luzu.
No i z ostatniej chwili - wygóglałam hasło plumeti i pierwsze czego się dowiedziałam, to że ta tkanina była popularna w sezonie 2018. Meh, no jak zwykle refleks mam...

Pozdrawiam!


1 komentarz:

  1. Wow ! Wypustki, pliska... całą masa misternych szyciowych 'duperelków' ?! Obłęd ! Podziwiam. Pewnie to spowodowało, że trochę Cię tu nie było. :)
    Tkanina jakby stworzona do tego typu koszul. Mnie się często podobają gazetowe propozycje, ale brak możliwości zakupy tkaniny pod projekt, od razy ten projekt odsuwa na 'Bógwikiedy'. A jednak nie samą dresówka żyje człowiek, prawda ?

    Pozdrawiam sierpniowo


    OdpowiedzUsuń